Drezno-Wrocław 29 07/07/2007, godz. 18:33
Ostatni etap tradycyjnie zaczął się widowiskowym startem równoległym. 20 motocykli i quadów w jednej lini, po dziesięciu minutach następna grupa. Wszystko zaczęło się o godzinie 9.00 przy sprzyjających momentami warunkach pogodowych. Samochody na identycznych zasadach ruszały około 12 gdy znakomita większość uczstników "wagi lekkiej" już była na mecie. Trasa przeznaczona na dziś to dwa okrążenia po 45 km każde, drogami z kilku różnych minionych etapów. Teoretycznie dość prosta ale jak to ma miejsce w ostatnich godzinach rajdu znakomita większość załóg jechała systemem na maksa, prócz paru z czuba tabeli, chcących dowieźć swój wynik do mety. Przygody techniczne zdarzały się prawie wszystkim, jedynie chyba Krecik przejechał całą trasę bez szwanku, na luziku, choć męczył go katar i temperatura (ciała, nie silnika!). W naszym Evo Dakarze zacinała się przepustnica trzymając auto na wysokich obrotach. W końcu pękła linka i na jakiejś zmocie dojechaliśmy do mety. W miarę bez przeszkód dotarł Olek Sachanbiński, wyciągając nas dwukrotnie z opresji - wielkie dzięki!! Maziemu zabetonowana chłodnica przeszkadzała w rozwijaniu sensownych prędkości, Mirek dotarł do mety z dużym opóźnieniem z powodu urwanego przegubu, przez ostatnie 20 kilometrów asystowany i wspierany przez Maziego. Krzysiek Ostaszewski prostował po drodze z Wojtkiem drążek kierowniczy. Trasek zbił szybę,urwał zbiorniczek wyrównawczy i niestety z powodu korka przed jedną z prób opuścił punkt kontroli. Nie tylko zresztą Polakom psuły się dziś sprzęty. Zaprzyjaźnionym Bułgarom (Iliev) auto dało się prowadzić tylko przez sześć kilometrów. Strasser miał też poważne kłopoty z autem i chyba nie zrobił całej trasy.
Czekamy z niecierpliwością na wyniki. Ostatni etap rzadko sprawia tyle niespodzianek w tabeli...
Moli
« poprzedni następny »