Drezno-Wrocław 24 05/07/2007, godz. 17:00
Dzisiejszy dzień miał być krótkim wypoczynkowym spacerkiem, jak to określał na odprawie organizator a okazał się jednym z natrudniejszych odcinków, dla nas najbardziej pechowym - to na pewno. Zaczęło się od tego, że definitywnie odmówiły współpracy obie explony. Wczoraj pracowały na zmianę - dziś już w ogóle nie dają znaku życia. Nawigacja zatem "na czuja".. Na pierwszej poważniejszej przeprawie utknęliśmy "na dębowo", przy ewakuacji (która zajęła ponad godzinę) tracąc niestety hamulce. Doszła więc nas cała czołówka i właściwie nikt nie bardzo chciał nam pomóc, prócz Traska, ale waga jego auta byłaby niewystarczająca, więc nie trzymaliśmy chłopaków bez sensu. W następnej dziurze Krzysiek Ostaszewski pomagając nam wciągnął EvoDakara na wklejonego Jeepa, którego zderzak zabrał nam pół błotnika i brutalnie wtargnął do kabiny obok nogi Alberta. Reszta trasy była pełna wrażeń z powodu braku hamulców, wykonaliśmy kilka nieplanowanych skoków a przejazd przez asfalt zakończył się kilkunastometrowym lotem. Mieliśmy całkiem niezłą prędkość "na progu"! :)))
Z polskich załóg jako pierwsze przyjechały oczywiście quady w komplecie, z samochodów Suzuka prowadzona przez Tomka Traskiwicza, Krzysiek Ostaszewski i nasz EvoDakar. Nie wystartowal w ogóle Grzesiek Szwagrzyk, auto z kłopotami ze sprzęgłem i co gorsza ze wspomaganiem kierownicy opuściło obóz na lawecie dziś rano.Na trasie stoi Mazurek z uszkodzonym silnikiem, jego serwis jest w drodze. Walczą jeszcze Hornik wklejony konkretnie na pierwszej przeszkodzie i Arek Kula startujący dziś z dalekiej pozycji. Właśnie w tej chwili wrócił Olek Sahanbiński.
Nasz serwis rozpoczyna żmudną pracę przy odtwarzaniu samochodu. Jutro będziemy musieli odrabiać straty..
Moli
« poprzedni następny »